niedziela, 14 stycznia 2018

Rozdział I

Try to lie but it ain't me Ain't me
Try to look but I can't see
Can't stop right now cause I'm too far and I can't keep goin' cause it's too hard
In the day in the night it's the same thing
On the field on the block it's the same game
On the real if you stop then it's no pain but if you can't feel pain then it's no gain
Rearrange and you change and it's all bad and you try to maintain but you fall back
And you crawl and you slip and you slide down
Wanna make it to the top better start now
So I hold my soul and I die hard
All alone in the night in the graveyard
Someday one day I'm gonna be free and they won't try to kill me for being me
Hey someday


Someday we gonna rise up on that wind you know
Someday we gonna dance with those lions
Someday we gonna break free from these chains and keep on flyin'



***

Świst kolorowych promieni, huk zaklęć rozbijanych o mury i drzewa, cisza… Cisza pochłonęła wszystko. Brązowe oczy rozpaczliwie ogarnęły najbliższe ciała. Lavender Brown, Nimfadora i Remus Lupin, kilaka metrów dalej truchło zakończone rudą czupryną- Fred Weasley. Granger osunęła się na resztki kamiennych płyt, które kiedyś tworzyły dziedziniec Hogwartu kalecząc dotkliwie kolana i dłonie, palce wplotła w brązowe loki, a z oczu popłynęły łzy. Ból, strach, żal, gniew, gorycz porażki, a na koniec pustka, pustka uderzająca w nią jak obuch, doprowadzająca na granicę, w miejsce gdzie obłęd spotyka się z rzeczywistością, a ty tkwisz w tym popapranym zawieszeniu. Krzyk rozerwał ciszę wydobywając się z gardła młodej wojowniczki, a ból i strach przepełnił jej drobne ciało

— Hermiona?  ciepła dłoń spoczęła na jej ramieniu wyrywając z mrocznych wspomnień wojny.

— Godryku, Ron!  brązowooka przyłożyła dłoń do serca.- Przestraszyłeś mnie!  chłopak uśmiechnęła się przepraszająco, obejmując dziewczynę ramieniem.

— Gotowi na ostatni rok?  Potter z przeszłością radził sobie radością co nie raz było ogromną ulgą dla pozostałych. Rudzielec kiwnął głową z lekkim uśmiechem po czym łapiąc ukochaną za rękę ruszył w stronę Wielkiej Stali. 

Złote Trio po raz kolejny przekroczyło próg głównego pomieszczenia szkoły, po raz kolejny zasiedli przy stole Gryffindoru i po raz kolejny obserwowali przydział Pierwszorocznych, który po raz pierwszy nie był prowadzony przez Minerwę McGonagall, bowiem tym razem kobieta zajęła pozycję nowej dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. 

Jak nakazywała tradycja zabrała głos gdy każdy z jedenastolatków zajął już odpowiednie miejsce. 
Witała uczniów w kolejnym roku nauki, przypominając o nakazach i zakazach, informując o punktach i szlabanach oraz nagrodach jakie domy otrzymywały na koniec roku. 

Gryfonka powoli przesuwała wzrok po znajomych twarzach, nie zwracając uwagi na słowa nauczycielki Trnasmutacji. Luna Lovegood i Neville Longbottom wysyłali sobie ciepłe uśmiechy i spojrzenia, Harry obejmował Ginny, która siedziała ze spuszczoną głową, a Parvati Patill smętnie patrzyła w rozgwieżdżoną imitację nieba rozciągającą się na suficie Wielkiej Sali. Oczy dziewczyny dobiegły i do stołu Slytherinu, z którego trzy głowy drgnęły w geście powitania na co i ona lekko kiwnęła. Draco Malfoy, Blaise Zabini i Pansy Parkinson, która nawet obdarzyła Granger lekkim uśmiechem. 

— Do tej pory nie wiem jak mogliście zeznawać na ich korzyść warknął wściekle Weasley, zaciskając dłoń na widelcu.  To plugawi Śmierciożercy sykną wbijając sztuciec w pieczeń.

— Ron, błagam westchnęła brązowooka.  Ile razy to jeszcze przerobimy? Wiesz, że nie chcieli być tym kim byli, a każde z nas podczas wojny zabiło więcej ludzi niż oni przez całą swoją służbę szepnęła spuszczając głowę.

— To ich nie usprawiedliwia, my walczyliśmy za wolność, każdy ma wybór Hermiono  pierwszy raz od kiedy wsiedli do Ekspresu Londyn-Hogwart głos zabrała Ginevra.

— Nie każdy Gin- warknęła starsza dziewczyna.  Ja go nie miałam gdy pozbywałam się wspomnień rodziców, Harry go nie miał gdy ruszał do walki, a Ślizgoni nie mieli go gdy zagrożone było życie ich bliskich. Wiem, że cierpisz ale mogłabyś zobaczyć coś więcej niż obraną przez siebie wizję świata- wysyczała wstając od stołu po czym z gracją opuściła Wielką Salę.

***

 — Ciężkie początki?- Hermiona uniosła głowę. Tuż obok niej stała Pansy Parkinson.  — Widziałam twoją rozmowę z przyjaciółmi- szepnęła niepewnie, siadając obok Gryfonki.  Kiedyś zrozumieją, oni zawsze mieli dwie drogi, z których jedna była dobra, tacy jak my Granger, tacy jak ty czy ja zawsze mieliśmy złą i gorszą  brunetka wbiła wzrok w tafle jeziora rozciągającą się przed pomostem, który stał się miejscem tej jakże dziwnej i szczerej rozmowy, pierwszej prawdziwej rozmowy. Po policzku Ślizgonki spłynęło kilka łez.  Też ich widzisz? W każdym śnie, twarze ludzi, którzy mieli odwagę walczyć za lepsze jutro, którzy mieli odwagę rzucić swoje życie na pastwę mrocznych zaklęć i okrucieństwa ludzi pokroju moich rodziców? — Szatynka położyła dłoń na ramieniu rozmówczyni.

— Cały czas Pansy, ale każdy z nich dokonał wyboru, zginęli jako bohaterowie a dzięki temu zawsze będą żywi we wspomnieniach podziwiających ich ludzi, a my… my kiedyś będziemy śnić spokojnie.

— Naprawdę w to wierzysz?  brunetka spojrzała o oczy koleżanki.

— Wierzę i ty też powinnaś.. Wspomnienia wojny zawsze będą się w nas gnieździć ale musimy nauczyć się z nimi żyć. Czas płynie dalej, dostaliśmy nową szansę i musimy ją dobrze wykorzystać dla wszystkich, którzy za nią zginęli  Parkinson uśmiechnęła się słabo ocierając łzy po czym niespodziewanie przytuliła wychowankę domu lwa.

— Dziękuję Hermiono, dziękuję za wszystko, za zeznania, szansę i tą rozmowę, za wybaczenie mimo tych wszystkich lat — zaskoczona Granger odwzajemniła uścisk uśmiechając się lekko. Czuła, że wygrała walkę o kolejną duszę.

***

   Noc już w pełni pochłonęła zamek, błonia i Zakazany Las, położyła swoją dłoń na każdym drobnym liściu drzew spowitych mgłą. Jednak późna pora nie przeszkadzała Drano'nowi w kolejnym rozrachunku sumienia. Chciał, zacząć od nowa, mimo iż wiedział że będzie to żmudna i wyczerpująca praca, widział to w oczach mieszkańców szkoły, wstręt, nienawiść czasem rozczarowanie, znajdował to w każdej parze oczu, która zaszczyciła go spojrzeniem. 


Jego myśli krążyły wokół ostatnich osiemnastu lat życia, życia według prawa twardej ręki jakie wyznawał Lucjusz. Wtedy przepełniała go pycha i egoizm, przeświadczenie, że ten chory świat dzieli się na lepszych i gorszych. Cały jego światopogląd upadł podczas wojny, doprowadzając go na salę rozpraw. 

Siedząc na wprost Kingsley'a Shacklebolt'a wiedział, że przegrał, społeczeństwo żądało kary i nie interesowało się jego nawróceniem podczas ataku na Hogwart. Ludzie mieli gdzieś po jakiej stronie walczył, tak jak on miał gdzieś wszystkich ludzi przez całe życie. Gdy zobaczył Pottera i Granger przekraczających próg Sali rozpraw zamarł, stracił ostatnią nadzieję na łaskawy wyrok sądu i schował twarz w dłoniach czekając na termin pocałunku dementora. W sekundzie jednak całe jego ciało skamieniało,  oboje stanęli po jego stronie, a on nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. Wybraniec i dręczona przez niego szlama stali przed radą Wizengamot'u i walczyli o jego wolność wyciągając coraz to lepsze argumenty. 

Tego dnia wychodził z Ministerstwa Magii jako wolny człowiek z czystą kartą. Po dziś dzień czuł w nozdrzach zapach piwonii, jaśminu i pieprzu, na jego oko różowego. Gryfonka stanęła przed nim z lekkim uśmiechem; '' Powodzenia Draco '', dwa słowa, tak proste i zwykłe jednak raz na zawsze zburzyły resztki jego świata i zaczęły stawiać nowe fundamenty. Wybaczyła mu? Tak po prostu? Natłok myśli pozwolił mu tylko na krótkie ''dziękuję'' gdyż głos uwiązł mu w gardle, a ona odwróciła się zmierzając w tylko jej znanym kierunku by po chwili w tłumie znaleźć Pottera, który zadowolony z wyniku rozprawy posłała mu pokrzepiający uśmiech. 

U obojga z nich zaciągnął dług, którego nie będzie mu łatwo spłacić. Ocalili jego życie mimo wątpliwych kontaktów, mogli patrzeć jak odbierają mu duszę i mówić, że to jedyne na co zasłużył jednak nie zrobili tego.

Co więcej dzień później dowiedział się, że oboje zeznawali w sprawie jego matki oraz trójki najbliższych przyjaciół, z których każdy został uniewinniony, kilka dni później Potter pojawił się w Malfoy Manor oznajmiając, że Narcyza oraz Draco mogą liczyć na jego pomoc w tych ciężkich chwilach a także, że ma nadzieję iż rozumieją, że ani on ani Hermiona nie mogli zeznawać w sprawie Lucjusza, jego postawa i czyny były niezaprzeczalnie świadomym wyborem i do samego końca nie okazywał skruchy. 

Młody arystokrata nie miał mu tego za złe, wiedział jakim potworem był jego ojciec oraz na jaką kare zasłużył, wtedy właśnie nawiązała się nić koleżeństwa między dalekimi kuzynami,  a arystokratka nie wypuściła Złotego Chłopca póki ten nie obiecał pojawienia się na niedzielnym obiedzie, najlepiej wraz ze swoją szlachetną przyjaciółką, cóż Hermiona na obiedzie nigdy się nie pojawiła, jednak blondyn przysiągł sobie, że nigdy nikomu nie pozwoli skrzywdzić tej dzielnej kobiety, która była jego największą bohaterką. 


♠♠♠

Oto kochani wjeżdża Rozdział nr I, mam nadzieję, że jego OSTATECZNA wersja przypadnie Wam do gustu, osobiście jestem z niego zadowolona. Liczę na wasze opinie poniżej, dziękuję za uwagę. ♥

White Widows.♥

5 komentarzy:

  1. Nie czytałam poprzednich wersji, gdyż dopiero teraz odkryłam Twoje opowiadanie i mi osobiście przypadło bardzo, bardzo do gustu :) Podziwiam za Pansy i właśnie taką ją lubię najbardziej- szczerą, a nie pustą idiotkę. O Draco dużo się nie dowiedziałam, jednak jego postanowienie było urocze (mam nadzieję, że będzie się go trzymał!) Nie wiem czy to mały błąd, czy po prostu jeszcze nie poznałam tego trzeciego przyjaciela Draco, ale napisałaś: "że oboje zeznawali w sprawie jego matki oraz trójki najbliższych przyjaciół"(Pansy, Blaise i kto jeszcze?) Jeśli to jakaś moja głupia pomyłka to bardzo przepraszam! :)

    Wypowiedź Rona tak do niego pasuje,jestem ciekawa czy on jest z Hermioną, hm..? Nie podoba mi się tylko Ginny, ale rozumiem, że to przez śmierć brata. Mam nadzieję jednak, że polubi ślizgonów. (przecież oni są tacy fajni!)

    Podsumowując: genialny rozdział i czekam na kolejne!

    Pozdrawiam i weny życzę,
    Dagie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o poprzednie wersje to uwierz, nic straconego ;D.

      Bardzo się cieszę, moje opowiadanie przypadło Ci do gustu i jeśli chodzi o nowy rozdział to planowo 31 stycznia zostanie wysłany do bety więc już na początku lutego możesz spodziewać się nowości ❤️

      Usuń
  2. W końcu trafiłam na jakieś świeże opowiadanie.
    A świeże najczęściej ładnie pachnie i wygląda, przyjemnie się czytało. c:

    OdpowiedzUsuń
  3. Nadal czekam na następną część :( Jesteś tutaj jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dagie, jestem jednak rozdział będzie opóźniony. Niestety ja jak i moja beta mamy w ostatnim czasie więcej na głowie. Mogę Ci obiecać, że Rozdział 2 pojawi się w najszybszym możliwym terminie, jest już u bety.

      Przepraszam za późnienia, jeśli chcesz zostaw mail'a powiadomię Cię gdy tylko pojawi się tekst ;).

      Usuń